Archiwum kategorii: Działalność społeczna

„Nie o zemstę lecz o pamięć wołają ofiary” – Radymno 2013.

Przemierzyłem prawie 1800 kilometrów do Radymna i z powrotem w zeszłym roku, aby uczestniczyć w tym wydarzeniu, aby swoją obecnością świadczyć o Pamięci dla Ofiar zbrodni.
Dziś można było obejrzeć rekonstrukcję tylko w jednej telewizji.
To daje do myślenia…

(fragment – końcówka)

Radymno

Radymno 2013


Czytaj dalej

Nowy dzień w walce o głosy – dopisane.

Na podstronie kandydat na Radnego Miejskiego prowadzę blogowy dziennik – zachęcam do czytania – wrzucam informacje o tym, o czym dowiaduję się podczas spotkań.
Dziś był to wpis:
29 października
Dziś odbyłem kilka rozmów, w większości był to bardzo pozytywne rozmowy wspierające moje zaangażowanie społeczne. Znalazła się jednak jedna Pani, która stwierdziła, że na tą partię nie głosuje. Nie chciała przyjąć ulotki. Zadałem jej pytanie, co w takim razie mam zrobić? Skoro jej faworyt mi nie zaproponował, a start indywidualny to pewna porażka, a przecież tyle jest do zrobienia w naszej okolicy, działania społeczne ? które są dla mnie swoistego rodzaju sprawdzianem skuteczności i które podejmuję ponieważ tak czuję i chcę pomagać ? w skali makro muszą być tworzone z określonej pozycji, a tylko działanie w grupie to zapewnia. Na przykład w grupie konkretnego klubu radnych. Podkreśliłem w rozmowie z ową panią, że przede wszystkim ważny jest dla mnie nasz region ? walka o wiadukt na Junikowie, o parkingi w okolicy stadionu, aby rozładować te straszliwe korki podczas meczów, place zabaw dla dzieci ? i Lasek Marceliński, nie mówiąc już o zwierzętach ? dodałem (jestem miłośnikiem kotów: Ruda kotka Różyczka dokazuje ).
Pani spojrzała na mnie, na ulotkę z linkami do moich stron-blogów i obiecała, że się zapozna z nimi?
Można? Czy ja gryzę? Pewnie że nie 🙂 Przecież walczymy o wspólne dobro dla nas ? mieszkańców miasta. Tutaj mieszkamy. Nie budujmy murów tam, gdzie ich nie ma.
Pożegnaliśmy się miło.
Zobaczymy co wydarzy się jutro?

Więcej z poprzednich dni… Kandydat na Radnego Miejskiego Piotr Szelągowski

Następna debata w Meskalinie… Czy udana? Niepełnosprawni…

Niestety, nikła frekwencja, a szkoda bo był ważny temat – już na początku. O niepełnosprawnych. Reprezentacja kandydatów uboga niestety, nie dokooptowano mnie do składu, chociaż zgłosiłem się do prowadzącej.
meskalina_debata_niepelnosprawni
(zdjęcie z debaty dzięki uprzejmości Pani Lidii Łady redaktor naczelnej www.codziennypoznan.pl )

Poznań ma 67251 osób niepełnosprawnych; to około 10% mieszkańców miasta…potężna siła. Nie mają jednak sprawnej reprezentacji.
Dlaczego? Prosta sprawa. Oni po prostu walczą o swoje życie. A jak nie oni, to ich rodziny. Skąd czas na coś więcej? To tragiczne, że w Polsce niepełnosprawni to swoistego rodzaju margines. Wiem to.
I z doświadczenia rodzinnego i też dlatego, że staram się ile tylko mogę pomagać.

Jest to bardzo ciężkie wyzwanie, szczególnie jeżeli chodzi osoby niepełnosprawne intelektualnie…
Moja kuzynka była ciężko chorą, niepełnosprawną dziewczynką… jej matka moja chrzestna – walczyła o nią, heroicznie…, musiała w końcu przegrać…( Świat bezwarunkowej miłości ? Matka ).
Chrzestna mojej córki zajmuje się zespołem osób pięknych duchowo, lecz nie radzących sobie z życiem.
Jak kiedyś powiedział ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski (Prezes Fundacji Brata Alberta zajmującej się niepełnosprawnymi intelektualnie), podczas jednej z naszych rozmów: „…wolę moich Muminków, od reszty, oni jak kochają to kochają naprawdę, a jak się gniewają to szczerze…im ufam”
Dokładnie tak, ta bezpośredniość, uczciwość i nieumiejętność manipulacji, kłamstwa…
Stowarzyszenie „Na tak” ( stowarzyszenienatak.pl ) i zespół Promyk, to jakaś poznańska dźwignia…- do walki o godność dla nich.
Tutaj znajdziecie wszystko o tym jak bliskie mojemu sercu są to działania: Osoby niepełnosprawne ? są pełnoprawne. Promyki nadziei na lepszy los?

Dopiero pochylenie się nad słabszym, pomoc dla niego, zaangażowanie czyni nas kimś naprawdę wartościowym, robi z nas osobę, istniejącą otwierającą się sercem na drugiego. Nie sztuka kochać piękność, czy miłość swojego życia – sztuka to kochać ułomność, coś co w kategorii tego świata jest odrzucane – tak jak to, co było zewnętrzem Dzwonnika z katedry Notre Dame…
Piękne, wrażliwe duchowe wnętrze….
Po prostu to trzeba przeżyć: Albertiana ? i wręczenie medali św. Brata Alberta.

Ostatnio ksiądz Tadeusz przywiózł mi figurkę głowy – Arlekiny 2014 z Radwanowic. Powiedział: „Piotr mam coś dla Ciebie od Nich…” To wyróżnienie… – właśnie na nią patrzę, stojącą na półce ciasno między książkami, z braku miejsca -… i ona zmienia moją optykę postrzegania innych ludzi. Też i tych „normalnych” – tak mocno chorych na pociąg do luksusu, wygody, pieniędzy…
arlekiny
Arlekiny 2014
Nie raz łzy wzruszenia czułem w kącikach oczu. Jak pisałem ostatnio do pewnego kapłana na Wołyniu: „…pomoc to sens i cel naszego istnienia – tylko wtedy stajemy się lepsi, kiedy potrafimy wznieść się ponad swoje umiłowanie materii, zrezygnować z przyjemności, chęci posiadania, dla dobra innych…”
Wiele osób dziwi się dlaczego jeżdżę od lat starym 17-letnim Oplem. Odpowiedź jest prosta, chociaż nie dla wszystkich zrozumiała: wolę te pieniądze, które wydałbym na luksusową „brykę” przeznaczać na wysyłkę pomocy dla innych, na paliwo aby móc pojawić się tam gdzie mogę z mojej obecności zrobić coś, co obróci się w dobro dla innych. Nawet poprzez mówienie Prawdy o Ludobójstwie na Kresach – to działa: mam ze sobą ulotki fundacji Brata Alberta, rozdaję je i buduję relacje, które pozwalają otoczyć opieką ponad 1000 osób, które tego potrzebują…
Co ciekawsze ciągle czuję, że robię za mało…, że mógłbym jeszcze więcej…
To też jeden z powodów dla których kandyduję – może się uda więcej dla Nich zrobić…
Aha, jeszcze jedno – do tej wrażliwości dorastałem, przez lata.
Chyba jednak udało się i dorosłem…

pruszynski_nagroda_fundacji

Korzystając z okazji…:
Jeżeli tylko macie chwilkę – po prostu pomóżcie w Ich walce z codziennością…

Pozdrawiam
Piotr Szelągowski

Więcej w linku do działu, w którym piszę o różnych sprawach które dotykają mojego serca: Działalność społeczna i charytatywna

„SPOTKAJ MARY WAGNER W POLSCE! PRZYJDŹ NA SPOTKANIE!” – tytuł z maila.

Dostałem taki mail, o tytule jak powyżej.
Kto to jest ta Pani?:
„Mary Wagner, 38-letnia katoliczka z Kanady, od wielu lat jest zaangażowana w ochronę życia dzieci nienarodzonych, za swoje przekonania została aresztowana i od sierpnia 2012 r. przebywała w więzieniu w Kanadzie. Jak informował Instytut Ordo Caritatis, Mary Wagner od wielu lat modliła się pod klinikami aborcyjnymi, rozmawiała z kobietami, które zamierzały poddać się aborcji. Wielu wręczała białe róże. Niektóre z kobiet i ich dzieci udało się ocalić. Obecność Mary nie była na rękę „biznesowi aborcyjnemu?. Aresztowanie i uwięzienie Mary Wagner miało się stać symbolem, który zniechęci innych obrońców życia. Choć wydaje się niewiarygodne, by w Kanadzie skazywano na więzienie za katolickie przekonania, tak niestety się dzieje. Z jednej strony Kanada daje obywatelom „wolność? do zabijania dzieci nienarodzonych, z drugiej więzi tych, którzy pokojowymi środkami chcą odwieźć kobiety od aborcji. W swoim liście do Polaków napisała: Wizyta w Polsce zaprowadziła mnie również do Oświęcimia. Nigdy bym tam sama nie pojechała, ale nie chciałam odmówić moim przyjaciołom. To co tam zobaczyłam, wstrząsnęło mną do głębi. Czytając w księdze gości wezwania: „Niech ta zbrodnia już nigdy się nie powtórzy”, uświadomiłam sobie, że „TO? dzieje się ponownie, na naszych oczach tylko w innym przybraniu. „TO? dzieje się obecnie w Kanadzie i na świecie.

Mary Wagner odwiedzi Warszawę, Sokółkę, Białystok, Gdańsk, Toruń, Szczecin, Wrocław, Częstochowę, Kraków, Rzeszów, Dębicę, Gorlice, Krosno, Stalową Wolę, Nową Dębę, Rzeszów, Przeworsk, Jarosław i Łańcut.”

Przyznam się że sam podpisywałem się pod petycją. Oczywiście, dlatego; że nie można karać za przekonania. Każdy ma prawo do swoich, o ile nie krzywdzą one drugiej osoby. Jeżeli jest inaczej powinniśmy się przeciwstawiać. Czy czynnie i w jaki sposób to inna kwestia.
Jeżeli jest to zagrażające życiu każdego kto nie myśli podobnie – tak jak w przypadku muzułmanów-ekstremistów (zwanych islamistami) – nie ma chyba osoby, która by nie przyznała racji, że musi być to obrona czynna.
Jeżeli katoliczka, taka jak ta Pani opisana w mailu powyżej wręcza kwiaty i prosi o przemyślenie- gdzie tu miejsce na sankcje czy karę?
Korporacje, takie czy inne, przemysł który wciska nam się gdzie tylko może – zgarnia lwią część naszych zarobków, dyktuje ceny i zmusza poprzez agresywna medialną reklamę do kupowania tylko ich produktów – powinniśmy się przeciwstawiać. Bezwzględnie.

Ta pani weszła im bardzo jak to się mówi – „w szkodę”. Próbowali ją zneutralizować nie udało się.
Tylko- powinniśmy tak wspólnie. I nie tylko w tym jednym aspekcie. Ale także kwestia marketów, centrów handlowych…
Tyle tylko że większość narzeka, marudzi ale jak lemingi chodzi do tych centrów.

Szkoda, że Pani Mary ominie Poznań. Przeszedłbym się chętnie na takie spotkanie…

Bezdomni w potrzebie – jak możemy pomóc?

Od lat pomagam na różne sposoby bezdomnym. Jeszcze kilka lat temu, kiedy na ul Jana Pawła II w Poznaniu był punkt gdzie bezdomni prowadzili skup złomu i makulatury i tzw. „lumpex” przywoziłem niepotrzebne rzeczy, zdając je tam, czy też oddawałem surowce wtórne. Także jeździłem do Nowej Wsi pod Poznaniem, tam zawożąc przedmioty, które mogłyby im się przydać. Od około roku przywożę na ulicę Jawornicką do hostelu Stowarzyszenia Pogotowia Społecznego żywność, którą darowuje mi właścicielka pewnego poznańskiego sklepu spożywczego.
Czytaj dalej

Charytatywnie – pomagać innym. Dla Zuzi.

Tak naprawdę sensem życia jest pomoc drugiej osobie. Wtedy, gdy widzisz uśmiech dziecka, czytasz krótki list z podziękowaniem, czujesz że żyjesz. Inni mówią, że są organizacje „od tego”, nie dają nawet złotówki, tłumacząc się w taki sposób. Po prostu nie chcą. Zbyt samolubni, aby wznieść się odrobinę wyżej…
Zmieniajmy ich… i pomagajmy.
Zaproszenie do pomocy choremu dziecku przesłane przez kolegę: Czytaj dalej