Archiwum kategorii: fotografia

Niszczona pamięć o Polsce… dworki i inne ślady.

Ile nam zostało? Śladów przeszłości…
Dworki: „…z szesnastu tysięcy dworów pozostało 2800, z czego dwa tysiące znajduje się w ruinie…

Rodzinne ślady zatarte, wiatrak w ruinie jeden z dwóch które zostały. Było więcej w rodzinie. Przynajmniej jeszcze dwa.
Dom zrujnowany, ziemia rozsprzedana…Został fotografie i pamięć.

Cytat z materiału: Oto efekt reformy na wzór bolszewicki…

Kto lubi Góry – i to te naprawdę wysokie…

„Dokładnie osiem lat temu 12 lutego 2007 r. atakowałem Aconcaguę. Wchodziłem samotnie, wyruszyłem ok. 3.00 nad ranem z obozu Nido de Condores (ok. 5.200 m). Dwa razy chciałem się cofnąć. Z wysokości ok. 5.800 m z powodu zimna oraz w kolejnych godzinach z powodu wiatru i sypiącego śniegu. Szczęśliwie około południa, gdy dotarłem do wysokości 6.300 m, rozpogodziło się. Piękna pogoda utrzymywała się do końca dnia. O 16.00 byłem na szczycie na wysokości 6.962 m. Do obozu wróciłem po 17 godzinach. To wejście dodało mi sił. Wiedziałem, że droga na Koronę Ziemi stoi otworem…

Relacja z wyprawy oraz więcej fotek: www.7szczytow.pl/aconcagua

Całość pochodzi z profilu Bartłomieja z FB. Polecam też jego stronę, której adres jest podany powyżej.

Miałam marzenie – aby ta wojna się skończyła… Lisa 8 lat.

Przed wojną było to marzenie o tablecie. Teraz Lisa pragnie tylko jednego, aby przestano strzelać.
Jeżeli wiemy jak szukać znajdziemy więcej relacji dzieci które nie chcą wojny, które dotknięte są czymś co nie powinno ich doświadczyć.
O tym piszę od lat. Nie ma takiej możliwości aby dzielić dzieci, na dzieci rosyjskie, ukraińskie, polskie. I te są lepsze inne gorsze.
TO dzieci. Dzieciom należy się świat piękna i miłości.
Nie wojna, płacz i zniszczenia.
Nie wiem już jak wielkimi literami to trzeba pisać.
Ludzie są chorzy, nie widzą potrzeby pokoju za wszelką cenę. Dla dobra naszych dzieci. Muszą wygrywać pragnienia, chore pragnienia dominacji, posiadania, rządzenia.
Gdzie miejsce na niewinnych tego świata?
Jak bardzo brukamy ich umysły, jak bardzo je deprawujemy swoimi żądzami?
Żądzami posiadania, żądzami władzy.
Czy rozumiecie?
To wołanie w obronie tych dzieci.
Wojna powinna skończyć się za WSZELKĄ CENĘ.
Ci którzy „napuszczają” jednych na drugich powinni być izolowani jako chore jednostki.
A takich jest sporo po obu stronach.
Stoję po stronie niewinnych – dzieci. Tych po obu stronach.
W końcu zmieńmy coś w nas. Dopóki się jeszcze da. Dopóki mamy czas na zmianę.

Anastasia 11 lat:
Sasha byłą moją najlepszą przyjaciółką, postrzelona w głowę, zabita przez grupę dywersantów, kiedy została trafiona obejmowała ramionami dwu-miesięcznego braciszka …
Opowiada dalej:
Kiedy nas zbombardowali, schowaliśmy się w piwnicy, było zimno, szczury. Ukrywałam się tam 24 godziny…

To się dzieje, nie tak daleko od nas. My tymczasem żyjemy sobie, chodzimy do pracy, kłócimy się, nawet obstawiamy to jedną, to drugą stronę konfliktu – wojny…
Trzeba działać. Powiedzieć wojnie „NIE”.

Siedmioletni Nikita je tort. Ale to tort „na niby”. To tylko chleb z dżemem. W schronisku, w którym są Romowie, Rosjanie i Ukraińcy. Wspólnie składają mu życzenia. Dostał samochodzik z pakietu pomocy humanitarnej. Cieszy się z niego. Jak każde dziecko.

My mamy zmartwienia inne. Jaki samochód kupić w salonie. Jaką lalkę Barbie kupić córce, jakie klocki lego dla syna. Gdzie zrobić mu urodziny, w jakim lokalu. Nie wiemy jak to jest na wojnie. I nic nie robimy dla tych, co giną. Może czasami uronimy łzę, oglądając wzruszające klatki filmowe pokazujące płaczące, poranione dzieci… Tylko na tyle nas stać?

Alyona, 13 lat.
„Chciałam być weterynarzem, teraz boję się krwi […] Mogliśmy uciekać do Rosji, zostaliśmy, ale czy ktoś nas tutaj chce?”
Jak niszczymy marzenia dzieci. Jak robimy je dorosłymi chociaż mają po 13 lat…
Mieszkaliśmy w okolicy fabryki broni, wiedzieliśmy ze będzie bombardowana. Uciekliśmy do Doniecka. Miałam straszny sen. Mama została powołana na pielęgniarkę i zostałam sama. To bardzo przerażające być bez Mamy. Nie mogę być bez niej„.

Andrey 15 lat.
Chwyciłem za broń, taka była konieczność, była narada w rodzinie, rodzice powiedzieli, że lepiej to niż rozpijać się z kolegami
Chcesz walczyć, chcesz zostać wojskowym?
TO nie tak, widzieliśmy w telewizji to co stało się w Odessie 2 maja […] nie chcę aby coś podobnego stało się tutaj, musimy stawić opór […] Z drugiej strony oni też są w pułapce wojny. W tej całej chorej sytuacji. Oni strzelają do nas, my do nich. Co mamy robić??”

TO jest problem, o którym piszę, jest możliwość prowadzenia walki. Zawsze znajdzie się grupa atakująca. Raz z jednej, raz z drugiej strony. Z tego czy innego powodu. Z zemsty czasami. Czasami dla zysku, lub poprzez wydany rozkaz. Dlatego trzeba tam wkroczyć. Odgrodzić jednych od drugich. To jedyna szansa dla tych biednych dzieci, na odzyskanie tego co się im należy – dzieciństwa.

Spotkałem w swoim życiu dosyć osób poranionych tym, co przeżyły w dzieciństwie, na Wołyniu. Widok rozrywanych ciał, zmasakrowanych zwłok, krwi, często swoich własnych krewnych, braci, sióstr, rodziców.
Nie chodzi tylko o to konkretne Ludobójstwo, chodzi przede wszystkim o powstrzymanie rzezi. Dzisiaj. Tam na Ukrainie. Danie szansy dzieciom na normalne życie. Bez traumy. Bez pamięci poszarpanych, zakrwawionych zwłok. Czy umiemy sobie wyobrazić, jak byśmy funkcjonowali (tak Ty Czytelniku tego blogu) po takich doświadczeniach? Jak byś działał, myślał?
Opowieści znajomej o dziadku, który potrafił w nocy budzić się ze strasznym krzykiem i uciekać po schodach do piwnicy.
O zdejmowanym z płotu, nabitym na sztachety dwuletnim braciszku przez jego 17-letniego starszego brata. CO zostaje w umyśle jeżeli musi to przeżyć 17-latek? Co może myśleć? Jak podejdzie do śmierci swojego braciszka? Co z tego zrozumie? Czy w ogóle jest racjonalna możliwość pojęcia tego co robiono z ludźmi? Zrozumienia??

Vladislav, 13 lat.
Straciłem ojca i dziadka. wjechali na nasze podwórze, wybuchły dwa pociski. Fala uderzeniowa zmiotła samochód w którym jechali zabijając obu na miejscu. Pamiętam datę ich śmierci dokładnie: 14 sierpnia, 17:30.
[…]
Nie rozumiem, nie pojmuję polityki. Wiem tylko, że jeszcze nie tak dawno, wszyscy razem bawiliśmy się kąpaliśmy w morzu, pływaliśmy na łodzi. Teraz to wszystko nigdy się już nie powtórzy. Kiedykolwiek. Straciłem ich…

Musimy powstrzymać wojnę. Tu i teraz. Nie raz słyszałem od samych Ukraińców, że to ziemia przeklęta, za dużo krwi w nią wsiąkło. Zrozumcie; jedyna szansa to wysłać siły rozjemcze na linię demarkacyjną. Powstrzymać prowadzenie wojny. Dla tych dzieci i tysięcy innych które jeszcze mogą zginąć.

Wybaczcie tłumaczenie. Nie jestem anglistą.

Dzieci Wojny.

“Children of War” Photo Series Tells Stories of Youth in Wartime Ukraine

Zadacie pytanie: po co to piszę? Odpowiem po raz setny: aby ostrzec, próbować zapobiec. Tylko tak potrafię to czynić. Słowem.

Świątniki pod Wrocławiem – wielka pochwała wspólnej zgody…

A także pamięć wspólnej tragedii…
Zebrali się kresowianie, holenderscy, czescy i polscy. Wspólnie wspominając czas, w którym nie było podziałów, a tygiel narodowościowy ludności Wołynia nikomu nie przeszkadzał – dawał bodziec do rozwoju i poszanowania innych…
wolynska prawda
(Wołyńska prawda: przyjaźń polsko-czeska)
Czytaj dalej