Wierni parafii św. Antoniego we Lwowie proszą o pomoc prezydenta RP

Fragment: „…prezydent Andrzej Duda nie odwiedza tak ważnych skupisk mniejszości polskiej jak Lwów, Żytomierz czy Berdyczów…”
Prezydent wszystkich Polaków powinien bardziej zwracać uwagę na ich problemy, nie kierować się tylko polityką międzynarodową. Prezydenta wybrali Polacy, którzy chcieliby w końcu mieć swojego Protektora, a nie „gadającą głowę”.
Ojca, który pomaga swoim dzieciom i staje w ich obronie, w trudnych chwilach, nawet wtedy gdy są poza swoim domem…- Polską (można by użyć takiej metafory)…

Tekst odnosi się do listu otwartego mieszkańców parafii św Antoniego we Lwowie, publikowanego przez Katolicką Agencję Informacyjną.
Cały list opublikował ks Tadeusz Isakowicz Zaleski na swoim blogu na Onecie.
Za nim publikuję go na moim blogu:

Parafia św. Antoniego
Ul. Łyczakowska 49 a, 79010 Lwów

Szanowny Pan Dr Andrzej Duda

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

We Lwowie po drugiej wojnie światowej w czasach sowieckich jedną z dwóch świątyń katolicki, oprócz katedry łacińskiej, nieprzerwanie był czynny kościół św. Antoniego, którego początki sięgają XVII w. Od 1 września 1991 franciszkanie ponownie przejęli kościół. 12 sierpnia 1993 prowincjał wydanym dekretem potwierdził urzędową obecność Zakonu we Lwowie. 11 kwietnia 1995 roku parafia została przekazana franciszkanom.

W imieniu parafii św. Antoniego oraz braci franciszkanów (prowincji krakowskiej Zakonu Franciszkanów), duszpasterzujących we wspólnocie katolików lwowskich, zwracamy się do Pana Prezydenta z uprzejmą prośbą o wsparcie naszych ponad dwudziestoletnich starań w celu odzyskania domu parafialnego przy ul. Łyczakowskiej 53. Budynek ten obecnie jest własnością lwowskiej rady miejskiej oraz znajduje się w użytkowaniu lwowskiej państwowej muzycznej szkoły nr 4.

Interesujący nas dom parafialny powstał na początku XVIII w. Pierwotnie został zbudowany jako klasztor franciszkanów. Dnia 3 października 1784 r. na podstawie dekretu cesarskiego franciszkanie zostali zmuszeni do opuszczenia kościoła i klasztoru św. Antoniego, mając przenieść się do kościoła i klasztoru OO. Kapucynów, którzy ulegli kasacie. Rok później kościół św. Antoniego stał się parafialnym, a franciszkański klasztor został przekazany na zamieszkanie dla proboszcza i wikariuszy. Dopiero w 1946 r. władze sowieckie zabrały większą część budynku parafialnego i umieściły w nim biura, a 1950 r. przejęto cały budynek parafialny dla siedziby instytutu naukowo-doświadczalnego przemysłu poligraficznego. Od 70-tych lat budynek parafialny zajmuje szkoła muzyczna.

Od 1 września 1991 r. franciszkanie ponownie przejęli kościół. Zaś 12 sierpnia 1993 r. prowincjał wydanym dekretem potwierdził urzędową obecność Zakonu we Lwowie. Dekretem metropolity lwowskiego dnia 11 kwietnia 1995 r. parafia została przekazana franciszkanom. W 90-tych latach rozpoczęto starania o zwrot domu parafialnego. Jednak władze ukraińskie utrzymały sowiecki sposób traktowania wolności religijnej wobec parafii św. Antoniego co do zwrotu jej mienia.

Nie godząc się z polityką nowych władz niepodległej Ukrainy parafia św. Antoniego we Lwowie wystąpiła do administracji lwowskiej o zwrot jej budynku (dawniej klasztoru i plebanii) przy ul. Łyczakowskiej 53. Po wielokrotnych nieudanych próbach uregulowanie polubownie spornej kwestii co do zwrotu własności, parafia wstąpiła na drogę sądową, skarżąc miasto o nielegalne posiadanie jej nieruchomości. Sprawa została przegrana w pierwszej instancji, a wygrana w apelacyjnej. Nie godząc się z decyzją sądu drugiej instancji Rada lwowska wniosła skargę kasacyjną do trzeciej instancji, która utrzymała w mocy postanowienie sądu pierwszej instancji. Skutkiem tego jest to, że obecnie budynek parafialny ( klasztor-plebania) nadal jest własnością lwowskiej rady miejskiej, a użytkownikiem tego obiektu jest szkoła muzyczna nr 4.

Wydaje się jednak czymś naturalnym i oczywistym, że w demokratycznym państwie prawa, mienie zagarnięte głęboko niesprawiedliwie powinno podlegać przynajmniej restytucji, jeśli nie zwrotowi prawowitym właścicielom. Jak z powyższego widać, Rada miasta stosuje w tym przypadku niesprawiedliwy upór, który jest przejawem pewnej dyskryminacji i niechęci wobec niektórych środowisk. Polega to na tym, że nierówno są traktowani obywatele pochodzenia polskiego i ukraińskiego. Dotyczy to również obrządku łacińskiego (rzymskokatolickiego). Wiadomo, że administracja miasta chętnie i szczodrze przekazuje organizacjom religijnym greckokatolickim wiele różnych nieruchomości w mieście. Natomiast parafia św. Antoniego, po ponad dwudziestoletnim staraniu, nie może odzyskać swego domu ( klasztoru-plebanii), aby tam móc organizować katechezę dla dzieci i młodzieży oraz zajęcia dla licznych akcji duszpasterskich i grup parafialnych (np. „Odnowa w Duchu Św.”, „Skała”, „Gloria”, Franciszkański Zakon Świeckich, Anonimowi Alkoholicy oraz Osoby Współuzależnione, „Kurs Alfa”, „Wiara i Światło”, zespół muzyczny „Santo”, chór parafialny, „Wspólnota Maryi Królowej Pokoju”, Kręgi Rodzin, Róże Różańcowe). Wspomnieć warto, że z podobnym problemem spotyka się również parafia św. Marii Magdaleny we Lwowie, bo wiele lat walczy i także procesuje się z miastem (na razie również bezskutecznie) o zwrot swego kościoła we Lwowie, który może użytkować tylko częściowo i to w określonych godzinach. Natomiast grekokatolicy we Lwowie są w posiadaniu historycznie „nieswoich” nieruchomości i bez większych przeszkód zdobywają do nich prawa własności. Taka, ewidentnie krzywdząca, sytuacja sprawiła, że parafia św. Antoniego, nie mając innych możliwości ubiegania się o zwrot swego minia, wstąpiła na drogę sądową.

Jednak oprócz dochodzenia swych praw na drodze sądowej, parafia podejmowała i inne kroki. Mianowicie, w celu polubownego załatwienia sporu dnia 15 lipca 2015 r. za pośrednictwem Konsula Generalnego RP we Lwowie p. prof. Jarosława Drozda odbyło się spotkanie pomiędzy przedstawicielem władz lwowskiej administracji miejskiej i parafii św. Antoniego. Reprezentantem mera lwowskiego był p. Oleh Bereziuk (obecnie głowa frakcji „Samopomoc” w ukraińskim parlamencie). Natomiast parafię i Zakon Franciszkanów przedstawiali: o. Edward Kawa – delegat franciszkanów na Ukrainie, o. Bronisław Staworowski – ekonom Krakowskiej Prowincji Franciszkanów, o. dr Stanisław Kawa – prawnik reprezentujący parafię. Owocem tego spotkania był konsensus, w którym Konsul generalny RP zobowiązał się do pośrednictwa w opracowaniu projektu budowy nowej szkoły oraz do współdziałania, wraz z parafią, w celu pozyskania funduszów europejskich, dla realizacji tego zamierzenia. Natomiast przedstawiciel ze strony miasta zadeklarował, że władze lokalne wydzielą działkę przy ul. Łyczakowskiej 105, z odpowiednią dokumentacją pod ten projekt. W trakcie dyskusji okazało się nawet, że działka przy ul. Łyczakowskiej 105 była kiedyś wydzielona przez Gabinet Ministrów w celu przeniesienia szkoły muzycznej nr 4 i zwrotu parafii spornego budynku, ale władze miasta nigdy nie wykonały tego postanowienia. Następnie ustalono, że do końca września 2014 r. ma nastąpić kolejne spotkanie władz miasta z przedstawicielami parafii w celu uzgodnienia formalności prawnych co do współpracy w realizacji tego projektu. Jednak to nie nastąpiło; także w kwestii pozyskania wspomnianej działki pod projekt budowy nowego gmachu dla szkoły muzycznej też nic nie uczyniono. Warto zaznaczyć, że pośrednik mediacji w kwestii spornej budowli między miastem a parafią – Konsulat Generalny RP we Lwowie – częściowo (na ile to było możliwe) wywiązał się ze swoich obietnic, gdyż odpowiedni projekt został przedstawiony władzom lwowskim, lecz te nie podjęły dalszych kroków.

Wobec powyżej przedstawionych działań władz administracji Lwowa narzuca się w tej sprawie pewien kontekst antypolski i antyrzymskokatolicki. W związku z tym, należy zaznaczyć, że katolicy we Lwowie również są pochodzenia ukraińskiego, a nie tylko polskiego. A nawet gdyby chodziło tylko o Polaków, to w ten sposób dyskryminuje się prawa mniejszości narodowych, przedstawiciele których także są obywatelami Ukrainy. Należy przy tym zaznaczyć, że tylko w parafii św. Antoniego we Lwowie są odprawiane Msze św. i nabożeństwa w j. polskim, ukraińskim i rosyjskim, dla trzech grup językowych, które dają dobry przykład pokojowego współistnienia i współdziałania pomiędzy Polakami, Ukraińcami i Rosjanami, co niewątpliwe jest dobrym świadectwem chrześcijańskiej miłości w tak trudnym dla Ukrainy czasie.

Dlatego, pełni nadziei, zwracamy się do Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o pomoc w tak trudnej dla nas kwestii i wsparcia dla odzyskania klasztoru-plebanii.

Z wyrazami najwyższego szacunku

Mieszkańcy parafii św. Antoniego we Lwowie

Blog ks Tadeusza: Wierni parafii św. Antoniego we Lwowie proszą o pomoc prezydenta Andrzeja Dudę


A tymczasem na Ukrainie (z 14 października 2015): Niestety Ukraina coraz bardziej pogrąża się w banderowskich resentymentach. Nie da się już chyba dłużej budować fałszywego medialnego wizerunku, wedle którego Ukraina jest przyjacielem Polski. W narodzie polskim panuje mocne przeświadczenie, że ktoś robi go w konia, a Ukraina to potencjalny wróg. Potwierdzają to zresztą sami Ukrańcy, którzy ogłosili święto narodowe w dniu powołania UPA. […] Zwolennicy Ukraińców tłumaczą, że to nic, iż Ukraińcy cięli piłami na pół Polaków, bo mieli po prostu żal do „polskich panów”. Co bardziej cyniczni dodają, że Ukraina musi mieć swoich bohaterów, więc dlaczego nie takich, którzy szli „Rzezać Lachów”? Według wstępnych szacunków z rąk bandytów z UPA zginęło w latach czterdziestych nawet 150 tysięcy Polaków, ale faktyczna ich liczba może być nawet większa.
Gdy tylko ktoś pozwoli sobie na słowo odrębne to jest automatycznie nazywany ruskim agentem.
Miłość do ludobójców własnego narodu doprowadzono już do zupełnego absurdu.

i dalej:

„Tak samo my możemy nie poradzić sobie z banderowcami operującymi w Polsce jako tak zwani „studenci”, albo uchodźcy na wyłudzoną Kartę Polaka. Analogie są tutaj bardzo wyraźne.

Ukraińcy od dawna plują w twarz polskim ofiarom Wołynia. Specjalną ustawą gloryfikowano zbrodniarzy UPA zwanych w parlamencie ukraińskim „bohaterami” i na dodatek dokonano tego w tym samym dniu gdy honorowano tam polskiego prezydenta Komorowskiego. Teraz doszło jeszcze do tego, że na mocy decyzji prezydenta Poroszenki, 14 października ustanowiono nowe święto państwowe, na pamiątkę banderowców.”

Niestety, to słowa bardzo prawdziwe.

Źródło: Zmiany na Ziemi