Archiwa tekstów z innych stron web

Ponieważ wcześniej pisałem lub też piszę na innych stronach w Sieci, co ważniejsze i ciekawsze teksty będę umieszczał również na blogu. Dlatego przygotowałem specjalną zakładkę „Archiwa tekstów z innych stron web” w której w tej chwili Jesteście. Czasami szukam odnośników do tych teksów, opisując bieżące wydarzenia. Dla ułatwienia nie będę już musiał ich szukać, a i dla Czytelników będzie łatwiej.

Spis treści materiałów poniżej:
1. Konferencja w Poznaniu 2010 rok.
2. Pod konsulatem Ukrainy w Poznaniu – 05 lutego 2010 roku o godzinie 15.00.
3. Konferencja gdańska z mojego punktu widzenia. 13.06.2013.


1.

Wpis na stronie warsztatyidei.pl dotyczący konferencji którą prowadziłem i współorganizowałem:
W dniu 13.03.2010 odbyła się konferencja pt. „Polska-Ukraina” w Poznaniu organizowana przez nasze stowarzyszenie.
Gośćmi byli: Ewa Siemaszko, dr Lucyna Kulińska i ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
W trakcie konferencji miał miejsce pokaz filmu pt. „Zapomnij o Kresach” produkcji TV Sudeckiej i dystrybucji w piśmie o tematyce historycznej „Inne Oblicza Historii”.
Poniżej, zdjęcia z konferencji autorstwa Pawła Smoczkiewicza: Konferencja Polska-Ukraina

(sobota, 13 marca 2010 godzina 11.00)

Szczegółowe informacje znajdziecie państwo na stronie internetowej: Kresy.pl
Adres do artykułu: Konferencja Polska-Ukraina


Komentarz:
Pisałem jeszcze wtedy (całkowicie społecznie, bez wynagrodzenia) dla portalu kresy.pl. W pewnym momencie chciałem zintensyfikować pisanie na temat nacjonalizmu ukraińskiego, UPA i OUN. W tym celu zaproponowałem wykupienie 1% udziałów w domenie (żeby mieć gwarancję wpływu na umieszczane treści – przeze mnie, krótko; mieć coś do powiedzenia, a nie tylko się prosić o taki czy inny temat, – a łatwo nie było…). Niestety, to się nie udało. Właściciele obawiali się postawienia zbyt ostro tej tematyki przeze mnie. Po latach (jak widać) sami poszli tym torem.
Pytanie o przyczyny tej decyzji. Czy tylko potrzeba serca, czy też zauważona „koniunktura”. Dobrze w każdym razie, że jest jakiś portal, który stara się dbać o utrzymanie tematu na powierzchni, nieważne z jakich powodów.
W odosobnieniu, udaje się mi to od lat 5-ciu. Dlaczego w odosobnieniu? Wszelkie próby działań wspólnych z różnymi (powiedzmy) prawicowymi organizacjami po pewnym czasie się kończą. Kiedy dochodzi do rozpoznania, że jednak jestem nieustępliwy w kwestiach związanych z Prawdą i nazywaniu po imieniu zbrodni, czy też zbrodniarzy.
Jedynie ciągła współpraca z ks Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim owocuje nowymi spotkaniami jak i również akcjami wspierającymi Fundację pomocy osobom niepełnosprawnym.
Temat wzbudza niewłaściwe kontrowersje tam, gdzie ich być nie powinno – zbrodnia jest zbrodnią i obowiązkiem KAŻDEGO Polaka jest wiedzieć o niej i mówić. Nie tylko dla uszanowania ofiar i pamięci o nich, ale przede wszystkim dla przyszłych poprawnych i nie zakłamanych kontaktów z narodem, który przejmuje spuściznę odpowiedzialności za zbrodnię. Nie oznacza to, że mamy nienawidzić Niemców, Ukraińców i Rosjan. To narody, których obywatele w przeszłości przyczynili się do największych krzywd naszej ojczyzny i naszego narodu.
Czy to jednak oznacza, że powinniśmy obarczać odpowiedzialnością KAŻDEGO Niemca, Rosjanina, czy Ukraińca?
Oczywiście: nie.
To jest zupełnie inna strona mojej działalności społecznej. Uświadamianie ludziom że są złe osoby, ale nie całe narody…

W moim rozumieniu powinniśmy stawać wspólnie do dialogu, także wspólnie być strażą w dalszym trwaniu w prawdzie i postępowaniu aby prawda ta była propagowana, tak w stosunku do pamięci czasów przeszłych, jak i w stosunku do przyszłości. Wspólnie powinniśmy pilnować, aby już nigdy nie doszło do niczego podobnego i aby pewne złe (nacjonalistyczne) siły nie miały szans na odrodzenie się.
W tym celu musimy stanąć ponad podziałami, ponad niechęcią do utożsamianych (niewłaściwie) całych narodów – ze zbrodniarzami z czasów przeszłych. Jednakże, nie możemy przechodzić obojętnie nad odradzającą się siłą nacjonalistyczną nigdzie tam, gdzie mogłaby ona być przyczyną przyszłych konfliktów.
Stać na straży Pokoju piętnować i dążyć do likwidacji ruchów zagrażających Pokojowi. To mój cel. Powinien on być naszym wspólnym celem.


2.

Pod konsulatem Ukrainy w Poznaniu

W dniu 05 lutego 2010 roku o godzinie 15.00 na ulicy Grobla 27a w Poznaniu pod konsulatem honorowym Ukrainy spotkało się około 30 osób, ze środowisk kresowych, aby zaprotestować przeciwko dekretowi Juszczenki nadającemu tytuł Bohatera Ukrainy S. Banderze.

Akcja przebiegła bardzo spokojnie. Rozdano ulotki, przeczytano tekst pisma skierowanego do konsula i zebranych przed konsulatem, w którym poza protestem przeciw nadaniu tytułu Bohatera Ukrainy Banderze, wymieniono pięć przykładów protestów na samej Ukrainie; Miedzy innymi w Odessie, gdzie Organizacja społeczna „Dozór” wystosowana specjalny list z przeprosinami do Polaków za niegodny czyn Juszczenki, złożony na ręce Ambasadora Polski na Ukrainie i konsula Generalnego RP w Odessie, nazywając czyn Juszczenki „..zniewagą, którą wyrządził Polakom prezydent Ukrainy, nadając poplecznikowi nazizmu Banderze wysokie odznaczenie państwowe”. Również w Odessie spalono kukłę Bandery w niemieckim mundurze, przedtem zrywając odznaczenie Bohatera Ukrainy. Wymieniono też decyzję głównego Rabina Ukrainy, który poza krytyką gloryfikacji Bandery przez ustępującego niesławnie prezydenta Ukrainy zdecydował się zwrócić wręczone mu odznaczenie „Za Zasługi” III stopnia, ponadto nazwał czyn Juszczenki, „Strasznym ciosem w wizerunek międzynarodowy Ukrainy”.Wymieniono też protest Rady miejskiej w Jałcie, przeciw uhonorowaniu Bandery.

Po odczytaniu pisma, zebrano podpisy od zgromadzonych, i delegacja składająca się z dwóch osób, przekazała je na ręce konsula honorowego Pana Łukasza Horowskiego. Wręczono też pracownikom konsulatu, za pozwoleniem Pana Konsula, ulotki mówiące o jednym z brutalnych mordów wspomnianym w piśmie; na Stasi Stefaniak, córeczce mieszanej polsko-ukraińskiej rodziny, symbolem okrucieństwa bandytów, którymi dowodził Bandera. W rozmowie z Panem Konsulem delegaci podkreślili pokojowy charakter demonstracji, i fakt, że protest odnosił się jedynie do tej części społeczeństwa ukraińskiego, która określa się mianem nacjonalistów i podziela poglądy ustępującego prezydenta na Ukrainie, dotyczące Bandery.

Po wyjściu z konsulatu zrobiono pamiątkowe zdjęcie, tym którzy wytrzymali i w mroźnej aurze zimowego piątkowego popołudnia, czekali na delegację. Organizatorzy podziękowali zebranym za przybycie, i zgromadzeni rozeszli się.

Poniżej tekst oświadczenia odczytanego przed konsulatem i przekazanego Panu Konsulowi.

Do Pana Konsula Honorowego w Poznaniu Poznań 05.02. 2010
Łukasza Horowskiego

Panie Konsulu!
SZANOWNI ZEBRANI!

ZEBRALIŚMY SIĘ w tym miejscu, aby dać świadectwo prawdzie, prawdzie mówiącej o tym że morderstwo, zabójstwo, a tym bardziej Ludobójstwo, nie może ujść płazem.
Przyszliśmy, aby pokazać naszą jedność w potępieniu decyzji prezydenta Juszczenki uznającego zbrodniarza bohaterem Ukrainy.
Zbrodniarza obywatelstwa polskiego, a narodowości ukraińskiej. Oznacza to, tak naprawdę, że nie podlega on jurysdykcji Ukraińców.
Raz już Bandera został skazany prawomocnym wyrokiem II RP na śmierć. Ta sama RP darowała mu życie. Zamieniła wyrok śmierci na dożywotnie więzienie.
W zamian za to Bandera stworzył śmiercionośną organizację przesiąkniętą jadem nienawiści do Ludzi różnych narodowości, nie tylko polskiej.
Kilka lat później rozpoczął eksterminację wszystkich, którzy uważali inaczej niż on i jego „żołnierze”, zbrodniarze bez śladu sumienia mordujący głównie kobiety i dzieci. Eksterminacja dotyczyła wszystkich narodowości. Nie tylko Polaków, Żydów, Ormian Rosjan czy wielu innych, ale i swoich braci Ukraińców.

Za co i dlaczego ich mordowano? Nawet swoich? To przecież niezrozumiałe, niepojęte…, Zapytają ci, którzy nie znają historii …
My odpowiemy:
Za to, że nie chcieli wydawać swoich sąsiadów, zabijać wspólnie z nacjonalistycznymi sługami Bandery i Szuchewycza kobiet i dzieci,
za to że ukrywali ich, za to w końcu, że rodziły się miłości, uczucie między ludźmi, bez względu na narodowość, zawierali śluby i żyli w zgodnie jak Pan Bóg przykazał. Polacy z Ukraińcami, Ormianie z Polakami, i wiele innych narodowości. Podziały się zacierały.
To nie podobało się nacjonalistom. W myśl ich doktryny, tylko czysty rasowo naród może przetrwać i budować Wielką Nacjonalistyczną Ukrainę.
Czy już gdzieś, ktoś tak nie mówił? Nie próbował wprowadzić czystości rasowej?
To nawet, nie był wymysł samych nacjonalistów ukraińskich, „papugowali” go od NSDAP i Hitlera.
I tak pomocnicy Bandery przychodzili do domów spokojnie żyjących wielonarodowościowych rodzin i wymagali, żądali pod karą śmierci od współmałżonków ukraińskich, aby mordowali swoich obcych rasowo współmałżonków, aby zabijali swoje dzieci (Na kresach dziedziczyło się po ojcu lub matce wiarę i zwyczaje. A więc jeżeli ojciec był Polakiem syn był również, a także był wychowywany w wierze ojca).
Bardzo często nie uginali się współmałżonkowie pochodzenia ukraińskiego, i mężnie ginęli razem ze swoją rodziną w imię najpiękniejszej idei – miłości do bliźniego. I teraz symbol zbrodni, mroczna postać, która wywołała ten straszny bratobójczy pogrom, ma zostać bohaterem?
W imię czego? W imię jakiej zbrodniczej ideologii ma stać się wzorem i przykładem dla pokoleń? Jako „bohater” Ukrainy?
I jeszcze sprawa naszych polityków.
Dlaczego oni jak i rodzime media chcą nam za wszelką cenę wmówić, że jest to wewnętrzna sprawa Ukrainy?
A gdzie pamięć ofiar?
Kto każe nam pamiętać o Katyniu, a zabrania pamiętać o pomordowanych w okrutny sposób ofiarach morderców z pod znaku tryzuba, z niesławnej UPA pod wodzą Bandery i jego wiernego przyjaciela od mokrej roboty Szuchewycza?
Kto każe zapominać o ofierze krwi kilkudziesięciu tysięcy Ukraińców, którzy ginęli za naszych rodaków, a także w imię przyjaźni i nie rzadko miłości?
Jaki to człowiek każe nazywać takiego zbrodniarza bohaterem?

Dlatego jesteśmy dzisiaj w tym miejscu, o tej samej porze w innych polskich miastach gromadzą się kresowiacy, ale nie tylko. Jest to obowiązek każdego moralnie i etycznie dojrzałego człowieka, nie tylko Polaka. Nie możemy dopuścić, aby zbrodniarze stawali się bohaterami. Dotyczy to całej ludzkości, całego świata.
Nie możemy zostawić naszych braci Ukraińców samych, w tych dniach. Kiedy to jakiś mały procent chorych nacjonalistycznych obłąkańców pragnie odrzeć Ukrainę i jej obywateli z kręgosłupa moralnego, podeptać etyczne prawdy uniwersalne, a sam naród ukraiński pozbawić dumy i sławy, uczynić z niego naród pohańbiony poprzez wyniesienie w zaszczyty zbrodniarza, dowódcy zbrodniczej armii UPA, która w imię obłąkanej ideologii Doncowa opisanej w jego anty ludzkiej, zbrodniczej pozycji pt. „NACJONALIZM”, doprowadziła do katastrofy i wyludnienia wielkich obszarów Wołynia i innych województw Kresowych.
Ideologia ta ścierała z powierzchni ziemi całe wsie, łącznie z przydomowymi sadami owocowymi, czy krzewami, a nawet drogami do tych wsi prowadzącymi. Nie miał zostać ślad po obcych i po tych , którzy sprzyjali obcym narodowościom. Masowa eksterminacja, Ludobójstwo na wzór faszystów niemieckich. Jednak były punkty różniące zbrodniarzy ukraińskich od niemieckich fabryk śmierci.Tymi punktami były przerażające tortury zaczerpnięte wprost z tradycji hajdamackiej. Ci mordercy nie tylko niszczyli ludzi, ale znęcali się nad nimi na dziesiątki sposobów, wzbudzając strach i przerażenie, nawet w oddziałach gestapo czy SS. Szokując specjalne oddziały NKWD „Śmiersz” postępujące za liniami frontu.
Zwyrodnialcy w ludzkiej skórze mordowali bezbronne dzieci wrzucając je do ognia, rozpruwając bagnetami, łamiąc kończyny, przykładem może być mała Stasia Stefaniak, owoc miłości Polaka i Ukrainki, pięcioletnia dziewczynka, niewinna niczemu i nikomu.
Jedyną jej winą był fakt posiadania rodzica innej narodowości niż ukraińska.
Za to zginęła zamęczona w okrutny i straszny sposób.
Zaraz potem zamordowano jej rodziców.
Za co? Za miłość? Za to, że ukraińska dziewczyna pokochała Polaka?
Czy mamy do tego dopuścić znów? Czy mamy pozwolić aby nacjonalizm w najgorszej formie ponownie się odrodził? W imię czego? W imię podziałów, granic, czy walk o ziemie? My nie chcemy ani walk, ani podziałów, tym bardziej nie chcemy odzyskania ziem.
Pragniemy tylko Prawdy i Pamięci. A także szacunku dla ofiar.
Honorowanie dowódcy morderców nie jest przejawem takiego szacunku.
Dokładnie odwrotnie. Jest to policzek wymierzony nie tylko Polakom, ale wszystkim ludziom na całym świecie, którzy miłują pokój i miłość, a zbrodnia jest dla nich czymś ohydnym.
Po to właśnie tutaj jesteśmy, aby pokazać nasz sprzeciw wobec ideologii, której celem jest właśnie głęboka nienawiść do Ludzi ,która nie tylko nie szanuje tych ludzi, ale żąda niszczenia bliźniego w imię niepojętych ambicji; a Miłością, największą wartością międzyludzką,- ideologia ta całkowicie pogardza.
Znajomi na Ukrainie, Ukraińcy wołają o pomoc. Moje osobiste doświadczenie podczas pobytu na Ukrainie: od wielu z nich słyszałem ciche, szeptem wypowiadane słowa, w ukryciu, jak bardzo nienawidzą Bandery i obecnie rządzących w Lwowie i nie tylko nacjonalistów, boją się jednak głośno przeciwstawiać tutaj na zachodzie Ukrainy,, bo doszli do głosu ludzie, którzy w tym rozdartym trudną sytuacją kraju wykorzystują chaos i nawiązują do zbrodniczych i okrutnych ideologii.
Wiemy, że często tak jest, kiedy zaczyna być źle, dochodzą różne szumowiny do głosu i rzucają nacjonalistyczne hasła, aby porwać naród w odmęt ideologicznych waśni, aby obwinić wszystko i wszystkich dookoła, tylko nie szukać winnych wśród swoich.
Młodym przewracają w głowach frazesami i hasłami, o SILE i potędze, jakoby nieustraszonych wojownikach z przeszłości, a w imię obrony kraju – mobilizują ich do wyznawania zwichrowanego patriotyzmu, odbitego jak w krzywym zwierciadle.
I ci młodzi bez odpowiedniego wsparcia w domach, zniechęceni sytuacją gospodarczą i pozbawieni dostępu do rzetelnej wiedzy nierzadko ulegają. Jednak jest jeszcze wielu, którzy umieją oddzielić ziarno od plew i znajdują Prawdę.
IM MUSIMY moi drodzy, pomóc. Ukraina woła o pomoc.

W Odessie przepraszają nas Polaków za Juszczenkę jego kłamliwy dekret, główny rabin Ukrainy oddaje medale otrzymane od Juszczenki, oburzony jego gloryfikacją Bandery, symbolicznie płonie dekret o nadaniu tytułu bohatera Ukrainy bandycie.

Tymczasem nasz rząd woła, że to wewnętrzna sprawa Ukrainy. I nie chce wyciągnąć ręki do zwykłych ludzi, którym narzuca się wolę wierzenia w sztucznych „bohaterów”.
Każe nie wtrącać się w wewnętrzną sprawę Ukrainy, kiedy to następnym dekretem ustępujący prezydent wnosi na piedestał zbrodniczą, watahę dezerterów z formacji policyjnych na usługach III Rzeszy, okrytą ponurą sławą dzieciobójców: UPA.
Nie ma znaczenia, że dowódca UPA, Bandera osobiście nie zamordował tych dziesiątek i setek tysięcy ofiar polskich i ukraińskich i wielu innych narodowości.
ON tego po prostu chciał, wydał rozkaz, i wspierał złem swojego ducha jego wykonanie.
Nic więcej nie potrzeba, aby uznać go zbrodniarzem.

Dlatego musimy wykonać ten gest i stanąć w obronie godności ludzkiej. I honoru.
Zbrodniarz nie może zostać bohaterem!

Dziękuję wam za przybycie.
Piotr Szelągowski Koordynator akcji protestacyjnej w Poznaniu
Włodzimierz Matkowski współorganizator akcji

Tłumaczenie tekstu w całości na język Ukraiński:

Біля Консульства України у Познані

5 лютого 2010 року на вул. Гробля 27 а, біля Почесного Консульства України у Познані зустрілося близько 30 осіб, які представляли середовища, вивезених Південно-Східного Порубіжжя. Вони протестували проти Указу Президента України Віктора Ющенка про присвоєння звання «Героя України» Степану Бандері.

Акція відбувалася спокійно. Було роздано листівки, а також прочитано листа, адресованого консулу та зібраним біля консульства. У цьому листі окрім протесту проти присвоєння звання Героя України С. Бандері наведено п’ять прикладів протесту проти цього на самій Україні. Йдеться м. ін. про те, що в Одесі громадська організація «Дозір» скерувала до громадськості Польщі спеціального листа із проханням пробачити українцям негідний вчинок Ющенка. Лист було передано Послу Республіки Польща в Україні та Генеральному Консулу РП в Одесі. Вчинок Ющенка було названо «зневагою, яку вчинив полякам президент України, надаючи високу державну нагороду поплічникові нацизму». Також в Одесі було спалено чучело Бандери у німецькій формі, з якого попередньо було знято Орден Держави. Було прочитано також листа Головного Раввіна України. Він, критикуючи героїзацію Бандери з боку президента Ющенка, який залишає цей пост з ганьбою, повідомив про те, що бажає повернути вручений йому орден «За Заслуги» ІІІ ступеня. Він також назвав вчинок Ющенка «страшним ударом у міжнародну позицію України». Також було сказано про протест проти вшанування Бандери, скерований Ялтинською Міською Радою.

Після того, як було прочитано листа, було зібрано підписи присутніх. Після цього делегація з двох осіб передала документ Почесному Консулу України у Познані Лукашу Горовському. З дозволу пана консула співпрацівникам консульства було вручено листівки, що є ілюстрацією одного із нелюдських вбивств, про які мова у листі. Йдеться про Стасю Стефаняк, донечку із мішаної польсько-української родини, яка є символом жорстокости бандитів, які діяли під керівництвом Бандери. Під час розмови з Паном Консулом було звернуто увагу на мирний характер демонстрації та факт, що протест стосувався лише тієї частини українського суспільства, яка називає себе націоналістами і розділяє погляди на Бандеру Президента України, який йде з посади.

Після виходу з консульства було виконано пам’ятну фотографію тих, які витримали і на морозному повітрі у п’ятницю очікували виходу делегації. Організатори подякували тим, хто зібрався, за те, що вони прийшли і усі розійшлися.

Нижче наводимо текст листа, прочитаного під консульством і переданого пану консулу.

Познань 05.02 2010

Почесному Консулу України у Познані

Пану Лукашу Горовському

ПАНЕ КОНСУЛЕ!

ШАНОВНА ГРОМАДО! Ми зібралися тут, щоб засвідчити про правду, правду, яка говорить, що катування, вбивство, а тим паче геноцид не можуть бути забуті. Ми прийшли, щоб виявити нашу єдність у засудженні рішення президента Ющенка, який визнав героєм України злочинця. Цей злочинець мав польське громадянство, а українську національність. Це насправді означає, що він не підлягає українській юрисдикції. Друга Річ Посполита вже винесла одного разу Бандері смертний вирок, який мав юридичну силу. Сама вона і дарувала йому життя – смертний вирок замінено на довічне ув’язнення. В замін за те Бандера створив смертоносну організацію, просякнуту отрутою ненависти до людей різних національностей, не лише польської. Через декілька років він розпочав геноцид усіх, хто думав інакше, ніж він та його «солдати». Злочинці не мали в собі ані краплі совісти і катували головно жінок і дітей. Геноцид стосувався людей усіх національностей. Вони вбивали не тільки поляків, євреїв, вірмен, росіян та представників багатьох інших національностей, але також самих українців.

За що і чому їх вбивали? Навіть своїх. Це незрозуміло, безглуздо… Про це запитають ті, котрі не знають цієї історії… Ми відповімо: за те, що не хотіли зраджувати своїх сусідів, вбивати жінок і дітей спільно із націоналістичними бандами Бандери та Шухевича, за те, що їх приховували. Також за те, що без огляду на національність між людьми народжувалося кохання, вони побиралися і жили у згоді, як наказав Господь. Так було між поляками і українцями, вірменами і поляками та багатьма иншими національностями. Поділи затиралися. Це не подобалося націоналістам, які сповідували доктрину, що лише тільки чистиий расово народ може вижити і будувати велику націоналістичну Україну. Чи вже десь хтось так не говорив? Не пробував вводити расової чистки? Це вже навіть не було щось придумане українськими націоналістами, вони перебрали цю ідею від НСДАП та Гітлера.

Отже, помічники та прислужники Бандери приходили до домівок, де спокійно жили багатонаціональні сім’ї та під страхом смертної кари вимагали від українських чоловіків і дружин, щоб вони вбивали чоловіків і дружин, які були іншої раси та щоб вбивали своїх дітей. На порубіжжі віру і звичаї брали у спадок від батька або матері. Отже, якщо батько був поляком, то син був ним також і виховували його за канонами віри батька. Чоловіки чи жінки українського походження часто не піддавалися та мужньо гинули разом зі своєю родиною в ім’я любови до ближнього. І тепер символ злочину, чорна постать, яка викликала цей страшний погром, має бути героєм?

В ім’я чого? В ім’я якої злочинної ідеології він має бути взірцем та прикладом для багатьох поколінь? Бути «героєм» України?

І ще про те, що стосується наших політиків. Чому вони, так як наша преса, хочуть вмовити нам, що це внутрішня справа України? А де ж пам’ять про жертви? Хто каже нам, щоб ми пам’ятали про Катинь і одночасно забороняє пам’ятати про жорстоко закатовані жертви вбивць з-під знаку тризуба, з УПА, що має погану славу, якими керували Бандера та Шухевич, його приятель у мокрій роботі? Хто каже забувати про криваву жертву кількадесятьох тисяч українців, які гинули за наших співвітчизників, а також в ім’я дружби і часто – любови? Яка ж людина каже називати такого злочинця героєм?

Саме тому ми сьогодні прийшли сюди. У цей же час у інших польських містах збираються люди, виселені з Порубіжжя, але не тільки вони. Це обов’язок кожної людини, яка є зрілою морально та етично, не тільки поляка. Ми не можемо допустити, щоб злочинці ставали героями. Це стосується усієї людськості, цілого світу.

Ми не можемо у цей час покинути напризволяще наших братів українців. Не можемо залишити їх на самоті, коли маленький відсоток хворих безглуздих націоналістів хоче позбавити Україну і її народ морального хребта. Хоче потоптати універсальні істини, а український народ позбавити гордости і слави, вчинити з нього народ, вкритий ганьбою через вшанування злочинця, керівника злочинної, як він, армії УПА. Вона, беручи за взірець безглузду ідеологію Донцова, описану в його анти людській, злочинній книзі під назвою «НАЦІОНАЛІЗМ», призвела до катастрофи і знищення населення на великих територіях Волині та інших воєводств на Порубіжжі.

Ця ідеологія стирала з обличчя землі цілі села, разом із присадибними фруктовими садами і кущами, навіть дорогами, що вели до цих сіл. Не могло лишитися і сліду від чужих і тих, хто сприяв чужим національностям. Відбувалося масове винищення, геноцид за взірцем німецьких фашистів. Однак, були моменти, у яких українські злочинці відрізнялися від німецьких фашистів та їхніх фабрик смерті. Це були тортури, напряму запозичені з гайдамацької традиції. Ці вбивці не тільки винищували людей, але також знущалися з них багатьма способами, пробуджуючи страх і вражаючи навіть гестапо чи СС. Вони шокували також спеціальні відділки НКВС «Смерш», які просувалися за лінією фронту.

Виродки із людським обличчям мордували беззахисних дітей, кидаючи їх у вогонь, розпорюючи багнетами, ламаючи кінцівки. Прикладом цього може бути згадана вище маленька Стася Станкевич – плід любови поляка і українки, п’ятирічна дівчинка, невинна нічого і нікому. Єдиною її провиною було те, що вона мала батька неукраїнської національности. З цього приводу вона загинула, її закатовано у нелюдській і страшний спосіб. Від разу після цього замучили її батьків. За що? За любов? За те, що українська дівчина покохала поляка? І чи ми маємо знову це допустити? Чи маємо дозволити, щоб знову відродився націоналізм у її найгіршій формі? В ім’я чого? В ім’я поділів, кордонів чи боротьби за землі? Ми не хочемо боротьби, поділів, тим паче не хочемо, щоб нам повертали землю. Ми хочемо Правди і Пам’яті, а також пошани до жертв. Нагородження провідника злочинців не є проявом пошани. Це навпаки – ляпас, якого дано не тільки полякам, але усім людям в усьому світі, котрі шанують мир і любов, а злочин є для них чимось гидким.

Саме для того ми тут – щоб показати наш спротив ідеології, метою якої є глибока ненависть до Людей, яка не тільки не шанує тих людей, а вимагає знищення ближнього в ім’я незрозумілих амбіцій. Любов’ю – найбільшою людською цінністю – ця ідеологія цілковито гордує.

Знайомі на Україні, українці волають про допомогу. Ось мій досвід під час перебування на Україні – від багатьох з них я чув тихі, шепотом сказані слова про те, як сильно вони ненавидять Бандеру і націоналістів, які сьогодні мають владу у Львові і не тільки. Однак, вони тут, на Заході України бояться сказати про це вголос, тому що першу скрипку грають люди, які у цій країні користаються важкою ситуацією у державі, розривом у ній, а використовуючи хаос, звертаються до злочинних і нелюдських ідеологій. Ми знаємо, що часто буває так, коли погано – на поверхню вилазять усілякі негідники і кидають націоналістичні гасла, щоб кинути народ у мутну воду ідеологічної боротьби, щоб оскаржити всіх і вся навколо, аби тільки не шукати винних серед своїх.

Молодим людям крутять голову фразами про СИЛУ і могутність, про нібито безстрашних бойовиків з минулого, а в ім’я захисту країни мобілізують їх на те, щоб вони визнавали ошаленілий патріотизм, відображений, як у кривому дзеркалі. I цi молоді люди, позбавлені відповідної підтримки вдома, знеохочені нкогномічною ситуацією, позбавлені доступу до правдивих знань часто піддаються. Однак, ще є багато таких, котрі вміють відділити зерно від плевели і знаходять ПРАВДУ.

Ми, дорогі мої, ПОВИННІ їм допомогти. Україна волає про допомогу.

В Одесі перед нами, поляками, вибачаються за Ющенка, за його брехливий указ, головний раввін України, обурений возвеличенням Бандери, віддає нагороди, одержані від Ющенка, палає символічний указ про надання бандитові звання Героя України.

При всьому тому наша влада говорить, що це – внутрішня справа України
і не хоче простягнути руку до її рядових громадян, яким нав’язують віру у «штучних» героїв. Влада каже, щоб ми не втручалися у внутрішні справи України у той час, коли у наступному указі Президент, чия влада закінчується, возвеличує злочинне угрупування – УПА – банду дезертирів з поліції – прислужників ІІІ Рейху, вкритих темною славою дітовбивць. При цьому немає значення, що командувач УПА Бандера не закатував тих діточок особисто, а також не приклав сам руку до вбивства сотень тисяч жертв польської, української та багатьох инших національностей. ВІН цього хотів, дав наказ, підтримував злом свого духа його виконання. Нічого більше не треба для того, щоб визнати його злочинцем.

Тому ми повинні виконати цей жест і стати на захист людської гідности і чести. Злочинець не може бути героєм!

Дякую вам за те, що Ви прийшли.

Пьотр Шельонговські, Координатор Акції Протесту у Познані

Влодзімєж Матковскі, співорганізатор акції

Tłumaczyła: Irena Kulesza

Link do pierwotnej strony: Pod konsulatem Ukrainy w Poznaniu



3.

Konferencja gdańska z mojego punktu widzenia.

13.06.2013. – DZIEŃ PIERWSZY

„Proszę tu nie agitować!”

Kilka minut po godz. 11 ubrani w jednakowe koszulki z napisem upamiętniającym 70 rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu, z zamiarem rozdawania ulotek informujących o ludobójstwie i podkreślających prowokacyjny charakter konferencji gdańskiej (http://www.nck.org.pl/pl/wydarzenie/1930/polacy-i-ukraincy-70-lat-po-tragedii-wolynskiej), w składzie: Agnieszka Orlicz, Piotr Szelągowski, Piotrek z Gdańska oraz ja, weszliśmy do Ratusza Staromiejskiego w Gdańsku, gdzie odbywała się konferencja. Na nasz widok wyraźnie negatywnie nastawieni ochroniarze (o czym więcej za chwilę) z miejsca rzucili pytanie: „A Państwo w jakiej sprawie”? Nie zważając na nich szybko weszliśmy na salę, lecz za nami podążył jak cień jeden ze strażników. Widząc, że pierwszy film A.Arnold już się rozpoczął, nie chcąc zakłócać pokazu, odłożyliśmy rozdawanie ulotek na później i zabraliśmy miejsce na widowni. Obok nas stanął strażnik wyraźnie nas pilnując.

(koszulka rocznicowa pierwsza edycja):

Po około pół godzinie Piotr-gdańszczanin rozpoczął rozdawanie ulotek przed ratuszem. Natychmiast jeden ze strażników bezprawnie nakazał mu opuścić to miejsce (przejść na drugą stronę ulicy) i groził wezwaniem policji. Usłyszawszy o tym zdaliśmy sobie sprawę, że rozdawanie ulotek na sali zostanie wykorzystane jako pretekst do spacyfikowania nas. Piotr Szelągowski postanowił, że w przerwie pomiędzy filmami poprosi gospodarza centrum o zgodę na rozdanie ulotek, a w przypadku jej braku zabierze głos informując o tym widzów pokazu i proponując, by sami podeszli do nas po ulotki.

W przerwie pomiędzy filmami, Agnieszka tocząc prywatną rozmowę ze znajomą, została niespodziewanie zaatakowana przez potężnego ochroniarza, ukrywającego swój identyfikator, ze słowami „proszę tu nie agitować!”. Po wyciągnięciu kamery i legitymacji dziennikarskiej przez Agnieszkę ochroniarz rzucił się na nią próbując wyrwać jej kamerę. Powstrzymał go dopiero pracownik Muzeum II Wojny Światowej oraz jedna z organizatorek konferencji. Wobec tego że ochroniarz odmówił ujawnienia swoich personaliów, Agnieszka wezwała policję. W oczekiwaniu na patrol wywiązały się ostre dyskusje między nami, ochroniarzami i organizatorami. W „ferworze walki” jeden z nadpobudliwych ochroniarzy zarekwirował leżące na stole… foldery organizatorów tej politycznie poprawnej konferencji, myśląc że to nasze ulotki.

Pomimo zakazu, udało się nam rozdać w tym czasie znaczną liczbę ulotek osobom zainteresowanym wywołanym przez ochroniarzy skandalem. Niektórzy podchodzili sami i prosili o ulotki.

(tylna strona pierwszej edycji koszulki):

Po kilkunastu minutach przyjechał radiowóz. Zachowujący się profesjonalnie policjanci przyjęli zgłoszenie i spisali krewkiego ochroniarza. „Brak słów” – taki był ich komentarz do jego zachowania. W związku z tym, że spieszyliśmy się na mszę w intencji ofiar ludobójstwa, opuściliśmy Ratusz Staromiejski.

Po mszy w kościele św. Brygidy obejrzeliśmy tam ulokowaną znakomitą wystawę IPN poświęconą ludobójstwu, opracowaną z udziałem p. Ewy Siemaszko. Jakże różniła się od politycznie poprawnej wystawy o „wołyńskiej tragedii” opracowanej przez Nadbałtyckie Centrum Kultury ()!

http://bezprzesady.com/wp-content/media/2013/06/Wystawabrygida.jpg

Następnie udaliśmy się do budynku AKWEN-u, gdzie dla około 80-osobowej publiczności (a więc większej niż NCK) P.Szelągowski urządził pokaz filmu „Zapomnij o Kresach”. Po filmie wygłosiłem prelekcję o przemilczaniu i zafałszowywaniu ludobójstwa OUN-UPA.

14.06 – DZIEŃ DRUGI

Dzisiaj są inne polecenia

Po przybyciu do Ratusza Staromiejskiego P.Szelągowski i Agnieszka weszli na salę, natomiast ja stanąłem przed budynkiem rozdając ulotki. Po chwili wyszedł do mnie strażnik i nakazał mi opuszczenie tego miejsca, grożąc policją. Odmówiłem domagając się podania podstawy prawnej tego żądania. Niespodziewanie po kilku minutach z budynku wyszła jakaś pani i zaczęła mitygować strażnika nakazując mu pozostawienie mnie w spokoju. Na to wyraźnie zaskoczony strażnik wyszeptał do tej pani „ale takie były polecenia”, na co ta odrzekła: „ale dzisiaj już są inne”.

W środku budynku Piotr i Agnieszka próbowali uzyskać od dyrektora NCK pozwolenie na rozdawanie ulotek. Po negocjacjach w których dopomogła przynależność Piotra do Honorowego Komitetu Obchodów 70 Rocznicy Ludobójstwa, ten zgodził się na ułożenie ulotek na stole obok…- „Naszego Słowa” (w którym notabene można było znaleźć takie „kwiatki” jak artykuł zaprzeczający ludobójstwu oraz gloryfikujący upowskiego zbrodniarza „Szuma”).

(koszulka rocznicowa:http://bezprzesady.com/wp-content/media/2013/06/biala_damska_koszulka.jpg)

Po wejściu na salę Piotr i Agnieszka zasiedli na widowni włączając kamerę. Po kilkunastu minutach dołączyłem do nich. Z zadowoleniem zauważyłem, że na sali jest spora liczba osób ubranych w „nasze” koszulki.

Panel pierwszy – „przemoc elementem życia politycznego w II RP”

(Włodzimierz Baran, Włodzimierz Mędrzecki , Andrzej Chojnowski i Ołeksandr Zajcew)

Od trzech pierwszych panelistów usłyszeliśmy przewidywalne do bólu wykłady na temat krzywd jakie II RP wyrządziła Ukraińcom. Choć tego nie mówiono wprost, można było odczuć, że paneliści uważali politykę II RP za przyczynę ludobójstwa OUN-UPA. Nie przyszło im do głowy zastanowić się, dlaczego w analogicznej sytuacji Białorusini nie rzucili się wyrzynać Polaków, a Polacy Niemców i Rosjan w 1918r. Sytuację ratował A.Chojnowski mówiąc, że nic nie usprawiedliwia mordowania ludności cywilnej. Godnie zachowywał się Zajcew pokazując radykalizm ideologii OUN i doszukując się w niej wątków ludobójczych. Paneliści jak ognia unikali tematu akcji terrorystycznych OUN-UWO, na co zwrócił uwagę w dyskusji Piotr Szelągowski. W odpowiedzi na jego zarzut prof. Mędrzecki powiedział, że przemoc była… „elementem życia politycznego w II RP” i przyczyniała się do „specyficznej socjalizacji ukraińskiej młodzieży”…

Panel drugi – nieobecność Leona Popka

(Grzegorz Motyka, Ihor Iljuszyn, Mykoła Kuczerepa)

Pierwszą informacją podaną przez prowadzącego panel Rafała Wnuka była wiadomość o wycofaniu się Leona Popka z debaty z „powodów rodzinnych” (choć bardziej prawdopodobna wydaje się nam niechęć dr Popka żyrowania tej imprezy).

Wystąpienie Iljuszyna zaskoczyło in minus. Historyk monotonnie czytał z kartki fragmenty swojej książki „UPA i AK ”. Trzeba przyznać, że nie ukrywał zbrodniczości „antypolskiej akcji” UPA, jednak próbował znajdować dla niej przeciwwagę w postaci polskich odwetów, na koniec sugerując, że nie uważa zbrodni UPA za ludobójstwo. Dość żałośnie wypadł M.Kuczerepa starając się jak najwięcej winy przerzucić z OUN-UPA na ukraińskich chłopów. Na tle ukraińskich panelistów bardzo dobrze wypadł G.Motyka, dementując choćby teorie o „wojnie chłopskiej” . Warto zauważyć, że ukraińscy uczestnicy panelu nie mieli nic do powiedzenia na temat ludobójstwa w Małopolsce Wschodniej; tematykę tę przybliżył dopiero Motyka. Na zarzut P.Szelągowskiego, że uczestnicy panelu unikają słowa „ludobójstwo” G.Motyka przyznał, że uważa te zbrodnie za „ludobójczą czystkę etniczną”. W odpowiedzi na moje pytanie G.Motyka potwierdził, że istniały rozkazy UPA dotyczące stosowania okrutnych metod zabijania.

Panel trzeci – Hrycak nie chce się pojednać

(Bogumiła Berdychowska, Mirosław Czech, Jarosław Hrycak, Tomasz Stryjek, Tadeusz Sucharski, Piotr Tyma)

Zdecydowanie najgorszy z wszystkich paneli. Niczym nie zaskoczyli Hrycak, Tyma, Berdychowska i Czech. Wymienieni nie dali powodu by sądzić, że postęp badań nad tym ludobójstwem wpływa na ich poglądy (choć trzeba odnotować krytyczne opinie Czecha o OUN-UPA) . Chłopcem do bicia w tym panelu stał się abp. Mokrzycki, za stanięcie w obronie prawdy i godności ofiar oraz IPN. Skompromitował się T.Sucharski, posługując się wyselekcjonowanymi cytatami z niedoinformowanych publicystów z kręgu Kultury Giedrojcia, m.in. obciążającymi polskie ofiary winą za ich własny los. Na tle wyżej wymienionych błyszczał T. Stryjek, który słusznie nazwał dotychczasowe działania polityków polskich i ukraińskich „kiczem pojednania”. Stryjek przedstawił również ciekawą propozycję uworzenia międzynarodowej komisji, która miałaby ocenić to co wydarzyło się na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Za powyższe wypowiedzi został zganiony przez B.Berdychowską, której ego kazało sprzeczać się nie tylko z osobami o odmiennych poglądach ale nawet z Hrycakiem.

W dyskusji zabrałem głos, krytykując zachwalaną przez wyżej wymienionych formułę „przepraszamy i prosimy o wybaczenie”. Argumentowałem, że formuła ta, jako kopia rozwiązania przyjętego w stosunkach polsko-niemieckich, nie ma zastosowania w relacjach pomiędzy Polską a Ukrainą, ponieważ na Ukrainie odbywa się proces odwrotny do denazyfikacji w Niemczech – „UPA-izacja”, który utrudnia pojednanie bądź zgoła je uniemożliwia. W drugiej części swojej wypowiedzi wskazałem na fakt wykluczenia Kresowian (a więc środowiska ofiar tego ludobójstwa oraz ich rodzin) z debaty o pojednaniu. W związku z tym spytałem, z kim zebrani chcą się pojednać.

– Na pewno nie z panem! – wybuchnął Hrycak.

– Dlaczego?

– Bo pan tego nie chce!

Na pytanie, skąd p.Hrycak to wie, odpowiedzi już nie było…

Sytuacja ta wywołała atak na mnie przez p.Berdychowską, przeinaczającą moją wypowiedź (niezgodnie z faktami zarzuciła mi dociekanie narodowości czy wyznania uczestników panelu) oraz wystąpienie pana z publiczności, który podał się za potomka Podolan a jednocześnie krytykował środowiska kresowe za jakieś rzekomo radykalne działania. Głos zabrali także organizatorzy konferencji, którzy zupełnie nieprzekonująco tłumaczyli się z braku zaproszenia dla Kresowian.

W sukurs przyszedł mi Piotr Szelągowski, który opowiedział swoją historię, w jaki sposób zaczął interesować się sprawą ludobójstwa OUN-UPA. Wskazał, że są również ludzie na Ukrainie, którzy na OUN-UPA patrzą podobnie krytycznie jak Polacy. Głos Piotra okazał się ostatnim w całej konferencji i stanowił dla niej dobrą pointę.

Wszystkim osobom, wymienionym w tym poście oraz anonimowym, które przyłączyły się do naszej (podjętej spontanicznie przez Piotra i mnie) akcji obrony prawdy o ludobójstwie oraz godności ofiar, składam najgorętsze podziękowania. Szczególne wyrazy wdzięczności należą się fundacji Tożsamość i Solidarność, bez której nasz pobyt w Gdańsku nie byłby możliwy.

Krzysztof Janiga

Isakowicz.pl