Natalia Ginzburg. Tak się nazywała. Była związana z partią komunistyczną. Jednocześnie potrafiła zdystansować się do nienawiści ludzi zacofanych w pewnym sensie – ludzi otumanionych pogardą i gniewem przechodzącym w nienawiść do ludzi. Tak, atak na krzyż to nienawiść, ślepa i atawistyczna. Ginzburg stanęła ponad te emocje.
„Krucyfiks nie rodzi żadnej dyskryminacji. Jest cichy. Jest obrazem rewolucji chrześcijańskiej, która rozpowszechniła na świecie ideę równości między ludźmi, której wcześniej brakowało. Rewolucja chrześcijańska zmieniła świat. Czy chcemy zaprzeczyć, że zmieniła świat? Od prawie 2 tys. lat mówimy <<przed Chrystusem>> i <<po Chrystusie>>. […] Krucyfiks nie rodzi żadnej dyskryminacji. Dlaczego Żydzi mieliby się obrażać? […] A w ukrzyżowanym Chrystusie czyż nie <<spotykamy>> kolejnego niewinnego człowieka, prześladowanego, zdyskredytowanego, sprzedanego, potępionego, tropionego wszędzie?”
Słowa te pokazują ludzki wymiar krzyża, ponieważ Bóg stał się człowiekiem i poniósł wszelkie tego konsekwencje – naszej małostkowości, pychy, gniewu, niechęci dla tych, którzy są lepsi od nas: mądrzejsi, lepiej się zachowujący, lepiej wysławiający – inteligentniejsi, bardziej moralni, lepiej kochający – bo bezwarunkowo. Ilu takich jest? Niewielu (święci).
To wszystko spowodowało, że tego człowieka zamordowano na Krzyżu. Dlatego że był doskonały. A doskonały może być tylko Bóg. Ludzie nie mogli tego znieść, że ktoś jest w każdym calu lepszy od nich. I zabili Go. Zabijając niejako samych siebie. W swym zagubieniu, zakłamaniu nie dając sobie szansy na coś więcej…
„Krucyfiks jest znakiem ludzkiego bólu. Korona cierniowa, gwoździe przywołują Jego cierpienie. Krzyż, który wyobrażamy sobie wysoko w górze, jest znakiem samotności w śmierci. Nie znam żadnego innego znaku, który tak dobitnie oddawałby sens naszego ludzkiego przeznaczenia. Krucyfiks jest częścią historii świata”.
Tak jak częścią historii świata są ludzie małostkowi, pełni gniewu, zła nienawidzący innych ludzi. To właśnie duża część tych po lewej stronie. Zbudowani na nieporządku jakim jest filozofia leżąca u podstaw systemów komunistycznych, są zagubieni, jednocześnie pełni nienawiści do reszty, ponieważ odczuwają podświadomie, że coś jest nie tak z ich myśleniem, czuciem, drogą. Jednak opacznie to interpretują zwalając wszystką winę na bliźniego. I nienawidzą drugiego człowieka. Dlatego żyją w gniewie. I opluwają innych jadem swojej nienawiści. Nie widzą swoich błędów. Ale zwalają je na innych. Tylko w ten sposób mogą pozbyć się niepokoju i strachu. A że muszą też kochać, ponieważ to naturalny stan ludzki – to kochają swoją pokręconą, wypaczoną miłością zwierzęta, przyrodę, skały rośliny, widoki. Ponieważ nie stać ich na prawdę w swoim życiu. Nie widzą jej.
Kiedyś miałem taki epizod: kotka siedziała na dachu i nie umiała zejść, miałczała przeraźliwie. Staliśmy poniżej z pewną kobietą. Ona wypowiedziała taką kwestię pod wpływem całej sytuacji: „biedna kotka, jak mi jej żal, zrobiłabym wszystko dla niej, ale jak by tam był jakiś człowiek to niech by zdechł!” powiedziała to z pasją i jakąś taką złością w oczach. Poczułem chłód na plecach. Tak nienawidzącej osoby dawno nie spotkałem.
Budują oni swoje wizje świata na mirażach, odbiciach lustrzanych prawdy. Kłamstwach i ideologiach zakrywających naturalny porządek świata.
„Ateista wymazuje ideę Boga, ale zachowuje ideę bliźniego.”
Oni nie zachowują nawet idei bliźniego. Trwają w swojej nienawiści do świata i ludzi… Mam kolegę ateistę. Poszukującego prawdy. Taki przykład. Jego szacunku do ludzkiego życia. Absolutnie jest przekonany że życie ludzkie zaczyna się z chwilą poczęcia, i to jest początek osoby ludzkiej. Uważa to za naukowy pewnik, i oczywiście pokazuje wiele przykładów z samej nauki potwierdzających tą prawdę. Ateista. I jest absolutnie przeciwny zabijaniu nienarodzonych. Ateista. Często dyskutujemy na różne tematy, i w wielu sprawach mamy odmienne zdanie. Jednak w zasadniczych nie różnimy się specjalnie. Tak wygląda Prawda. Prawda jest uniwersalna. Dla osoby wierzącej i niewierzącej. Tak mi się zdaje że mój kolega ateista ma spore szanse zobaczyć Boga i być zbawionym. To oczywiście tylko moje zdanie…
„Można powiedzieć, że wielu zostało sprzedanych, zdradzonych i torturowanych za wiarę, za bliźniego, za przyszłe pokolenia, a na murach szkół nie ma ich wizerunków. To prawda, ale krucyfiks reprezentuje ich wszystkich. Jak to możliwe, że reprezentuje ich wszystkich? Ponieważ przed Chrystusem, nikt nigdy nie powiedział, że wszyscy ludzie są równi i wszyscy są braćmi, wszyscy bogaci i biedni, wierzący i niewierzący. Żydzi i nie-Żydzi, czarni i biali. I nikt przed Nim nie powiedział, ze w centrum naszego istnienia musimy umieścić solidarność między ludźmi. A bycie sprzedanym, zdradzonym, torturowanym i zabitym za wiarę może przytrafić się każdemu w życiu. Myślę że to dobrze, aby dzieci i młodzież wiedziały o tym już od szkolnej ławy”.
Czy to nie oczywiste, że to co powiedziała ateistka i sympatyczka idei komunizmu pokazuje wyraźnie że tak mógł powiedzieć tylko Bóg do swoich dzieci? Czy inny człowiek, nawet najdoskonalszy byłby tak wspaniałomyślny dla wszystkich swoich braci? Całej ludzkości? Taki pełen miłości? Tajemnicą zostaje dlaczego tutaj jesteśmy, dlaczego wszystko dzieje się tak jak się dzieje i dlaczego nie Mógł (Bóg) pojawić się wszystkim ludziom na Świecie i powiedzieć: jestem Waszym stwórcą, który Was kocha – Kochajcie się”. A może jednak to nie jest aż tak wielka tajemnica? Wyobrażacie sobie, żeby dosłownie wszyscy ludzie na świecie, którzy przeżyliby coś takiego; po pierwsze: uwierzyliby faktycznie, że to Bóg im się objawił a nie jest to na przykład; wynik ich wczorajszego balowania, a po drugie: czy byliby w stanie tak od razu w jednej chwili zrozumieć implikacje tego faktu i tak sami z siebie pokochać w tej samej chwili wszystkich swoich bliźnich; rodzinę, sąsiadów, kolegów z pracy, polityków, złodziei, bandytów itp…? Nie wydaje się mi. I pewnie dlatego musimy iść inną drogą, poprzez doświadczenie i zrozumienie zacząć kochać powoli i z trudem tych wszystkich ludzi…
„Natalia Ginzburg, żydowska ateistka, w 1988 roku na łamach „L’Unità” broniła obecności krzyża w szkołach (esej Non togliete questa croce)” – Przegląd od AI
włoska pisarka, filozofka, działaczka społeczna zaangażowana w ruch antyfaszystowski. – austeria.pl
