Po co nam to? Nie tylko chodzi o zabawę, edukację historyczną, fascynację uzbrojeniem, wychowanie w miłości do broni – jak niektórzy by powiedzieli.
Chodzi o coś więcej: o podnoszenie sprawności. Szczególnie ASG, gdzie poza zabawą można całkiem poważnie szkolić taktycznie, do walki partyzanckiej. W Japonii gdy zdemilitaryzowano armię to właśnie ta „zabawa” szkoliła młode pokolenia, tak aby nie wyszły z wprawy. Ostatnio dowiedziałem się, że Rosjanie naszą armię oceniają realnie na 22 tysiące karabinów, drugim w Polsce poważnym przeciwnikiem są grupy „Strzelca” oceniane na… 18 tysięcy karabinów.
Czytaj dalej
Archiwa tagu: Polska
Zaczęło się – negatywna kampania wyborcza, ale czego się spodziewać…
Po… PO.
Ano tego: Zemsta, wojna, nienawiść – w takiej Polsce możesz obudzić się już niedługo… Oni tylko czekają, żeby wykorzystać Polaków do realizacji swoich chorych wizji
Cóż, już kiedyś były takie banery, czarne o ile pamięć mnie nie myli z różnymi napisami: „nienawiść”, itp… Czytaj dalej
Onet się poprawia? Wypowiedź księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego o wizycie Juszczenki.
Jadąc taksówką w 2010 roku w kwietniu w Kijowie, usłyszałem od taksówkarza, że Juszczenko jest zdrajcą, siedzi tylko w Anglii w swoim apartamencie z żoną, córką dyrektora CIA i nie interesuje się w ogóle tym co dzieje się na Ukrainie. Tylko od czasu do czasu tam przylatuje. To słowa zgorzkniałego Ukraińca. Cóż więcej dodać…?
Może to, co powiedział ksiądz Tadeusz dla Onetu: Ks. Isakowicz-Zaleski zaskoczony wizytą Juszczenki w Polsce
Dodam tylko, że nie tylko ksiądz jest zaskoczony tą wizytą. Wiele osób dziwi się, kto zdecydował się na wpuszczenie tego człowieka do Polski?
Ciekawa dyskusja; foto z polskiego miasta (przemarsz weteranów UPA z flagami czerwono-czarnymi). krylow.netai.net
Foto ze strony: wikipedia
Dwie informacje z frontu ukraińskiego. Ideologia nacjonalistyczna zaprzęgnięta do prowadzenia wojny.
Prawdę mówiąc dostałem je już kilka dni temu, jednakże sprawa tęczy która nie stanęła w Poznaniu (nielegalna instalacja) trochę zdominowała mój czas. Niemniej dostaję nadal na bieżąco sms-y i maile o sytuacji na Ukrainie. Jeden z nich mówi o wykorzystywaniu obcych lotnisk i „podszywaniu” się pod siły ukraińskie:
3rm.info/50144-novorossiyu-bombyat-priletayuschie-iz-azerbaydzhana-samolety-nato ?
Chodzi o „udawanie” samolotów ukraińskich, a także starty bojowe z lotnisk z poza terenu Ukrainy.
Warto mieć też wzgląd w inny punkt widzenia. Nie wiadomo co tam może być prawdą, a co nie.
Jedno jest pewne naszym mainstreamowym mediom, reprezentującym „jedyną prawdę”, nie ufam ani za grosz.
Czytaj dalej
Doniesnienie z FB – otwarty rynek pracy dla Ukraińców. Komentarze nie zawsze pozytywne.
Czytam informację o otwarciu rynku pracy w Polsce dla Ukraińców.
Komentarze pod materiałem:
„Polacy po studiach sa bezrobotni i musza szukac pracy poza granicami Polski.”
„…malo mamy swoich bezrobotnych…”
„…No tak! Ukraińcy przyjadą do tej Zielonej Wyspy robić za nas, bo nam jest tak dobrze, że nie tylko, że nie musimy pracować, ale nam się przecież nie chce! Poza tym ciekawe kiedy zaczną nas mordować?! A może większość tych co przyjedzie to wejdzie do rządu i parlamentu, bo tam przecież jest już wielu tej narodowości!!!…”
Są też o wiele ostrzejsze komentarze.
W każdym razie faktem jest, że nasi rodacy uciekają z kraju, a politycy (nasi?) zastanawiają się nad tym jak ich jeszcze bardziej zniechęcić do pozostania w kraju. Więc robią wymianę.
Z materiału:
„Według wicepremiera Janusza Piechocińskiego, polska gospodarka potrzebuje pracowników ze wschodu, w tym z Ukrainy. Powinny być to osoby o odpowiednich kwalifikacjach i wykształceniu. Minister gospodarki w rozmowie z IAR przekonuje do uproszczenia procedur dla pracowników sezonowych.
Z kolei wiceminister pracy i polityki społecznej Jacek Męcina uważa, że warto zachęcić Ukraińców do studiowania w Polsce. To najlepszy sposób na nakłonienie ich do pozostania w naszym kraju. Dzięki takiej polityce Polska zapewniłaby sobie specjalistów, których już za kilkanaście lat będzie brakować gospodarce czy branży medycznej.
Od początku roku ukraińska Hrywna w stosunku do Złotego straciła na wartości około 35 procent. To powoduje, że zarobki w polskiej walucie stają się dla Ukraińców coraz bardziej atrakcyjne.
Z informacji Urzędu do spraw Cudzoziemców wynika, że od marca widoczny jest wzrost liczby wniosków o ochronę międzynarodową od obywateli Ukrainy. W ciągu ostatnich 20 lat, liczba wnioskodawców z Ukrainy wynosiła średnio 100 na miesiąc. Od marca do maja wzrosła natomiast do ponad 2 000. Wnioski składane były w bardzo wielu państwach Europy. Większość Ukraińców (ponad 95 procent) składało go po raz pierwszy.
Według danych ministerstwa pracy, tylko w ubiegłym roku w powiatowych urzędach pracy zarejestrowanych było ponad 80 tysięcy 200 osób z Ukrainy. Ponad 30 tysięcy z nich pracowało w leśnictwie i rolnictwie, a ponad 11 tysięcy w budownictwie. W ubiegłym roku pracodawcy otrzymali ponad 20 tys. 400 zezwoleń na zatrudnienie obywateli Ukrainy….”
Pisałem już kiedyś o tym że powinno się naszych, Polakó ściągać. Tak jak robią to NIemcy. Ściągają swoich z terenów Kazachstanu i nie tylko. Na koszt państwa.
Źródło: facebook.com
Sikorski nie był w Berlinie. Klęska polskiej dyplomacji w sprawie Ukrainy?
Z kim nie rozmawiam, tak to właśnie nazywa. Nakrzyczeli się i tyle… ich widziano. Krzykaczy się nie zaprasza… Tak traktują Polskę za granicą. Potwierdzają się te spostrzeżenia, jak cofniemy się kilka lat wstecz; offset z F16, Irak – ile sobie obiecywano po tej misji, czy brak prezydenta USA na uroczystościach pogrzebowych w Krakowie w 2010 roku. Tak, tak właśnie – jako porażki, to wtedy widzieli zwykli, normalni ludzie, znajomi, sąsiedzi z którymi rozmawiałem.
A więc, angażujemy się (nieotrzebnie – to wręcz zagrożenie!) a i tak jesteśmy całkowicie ignorowani. Powiedzmy że – grzecznie, ale jednak – ignorowani.
To by było tyle na temat naszej nieobcności w Berlinie.
Wymyślne słowotwórstwo aby usprawiedliwić brak Radosława Sikorskiego (czy też kogokolwiek z Polski) w Berlinie: Rzecznik MSZ: Format rozmów w Berlinie był uzgodniony wcześniej
Wybory – ordynacja wyborcza w Polsce.
Tekst mojego syna który wskazuje jak działają wybory w Polsce. Komentarz pozostawiam Wam (chociaż jest też i komentarz syna – który za czas jakiś dodam…).
„Ordynacja wyborcza, metoda, jakiej używamy w Polsce do liczenia głosów, czy znasz ją dobrze??
Najczęściej używaną metodą liczenia głosów w ordynacji proporcjonalnej w Polsce jest metoda D?Hondta nazwana na cześć twórcy, którym był belgijski matematyk. Metodę tę używamy np. w wyborach:
-do Sejmu,
-do Parlamentu Europejskiego,
-do sejmików wojewódzkich,
-do rad powiatów,
-do rad miast na prawach powiatów,
-do rad gmin powyżej 20 tys. mieszkańców.
Warto nadmienić, że metoda ta jest stosowana w odniesieniu do tzw. okręgów wyborczych, jednak mamy wyjątek, wyjątkiem są wybory do PE gdzie stosuje się ją wobec całego kraju.
Podstawowe zasady/prawa w obliczaniu
Po pierwsze, ustalamy ilość mandatów możliwych do zdobycia w danym okręgu.
Po drugie, dyskwalifikujemy z wyliczeń te komitety wyborcze, które nie przekroczyły odpowiednio ustalonych progów wyborczych ( 5 lub 8 %)
Po trzecie, przystępujemy do wyliczeń. Polegają one na znalezieniu Największych, kolejno po sobie następujących, ilorazów liczby uzyskanych głosów przez każdy komitet. Ilorazy obliczamy dzieląc liczbę głosów uzyskaną przez każdy komitet w wyborach przez kolejne liczby naturalne.
Po czwarte, po przeprowadzeniu obliczeń porządkujemy największe otrzymane ilorazy wszystkich komitetów w ilości równej możliwym do zdobycia mandatom.
Metoda w praktyce (przykład)
Założenia- Mamy Komitety A, B i C, na które w sumie oddano 10 000 ważnych głosów, w tym: Komitet A ?4800 głosów, Komitet B -2000 głosów i komitet C- 3200 głosów.
Ilość mandatów ? 8
Krok1:
Dzielniki
Komitet A Komitet B Komitet C
1. 4800(pierwszy mandat) 2000(czwarty) 3200(drugi)
2. 2400(trzeci) 1000 1600(szósty)
3. 1600(piąty) 666 1066(ósmy)
4. 1200(siódmy) 500 800
5. 960 400 640
Krok2: ustawienie ilorazów w kolejności:
1. 4800 (A)
2. 3200 (C)
3. 2400 (A)
4. 2000 (B)
5. 1600 (A)
6. 1600 (C)
7. 1200 (A)
8. 1066 (C)
Z tego wynika, że komitet A otrzymuje 4 mandaty, komitet C 3 mandaty, a komitet B zaledwie jeden mandat. Warto zwrócić uwagę, że metoda ta sprzyja i wspiera wszystkie duże partie/komitety. Pod względem procentowym w tym głosowaniu na jeden mandat przypadało 1250 głosów => komitetowi A zabrakło 200 głosów żeby pod względem czysto procentowym mieć 4 mandaty, Komitetowi C zabrakło 550 głosów żeby procentowo mieć 3 mandaty, Komitet B otrzymał 2000 głosów, czyli pod względem procentowym miał 1 mandat i 750 głosów nadwyżki.
Moim zdaniem jest to dość sprytna metoda nadawania większej ?wagi? listom/komitetom/partiom dużym i praktykowanie?
No właśnie czy to już jest kradzież głosów?? Zapraszam do dyskusji
Oparto na:
Artur Derdziak, Maciej Batorski, Ciekawi Świata 1, Wiedza o Społeczeństwie, Operon, Gdynia 2012
oraz
http://www.michalbuchta.eu/kalkulator-liczby-mandatow-metoda-d-hondta/
http://pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_d%27Hondta
Szymon „
Z przemyśleń związanych z myślami – wielkich? znanych?
Zacytuję poniżej krótki tekst napisany 30 czerwca 2011 – przez kolegę mego, filozofa, który natrafił na małą ciekawostkę dotyczącą pewnej wypowiedzi Hitlera. Namówiłem go, aby umieścił ją, na stronie, którą przez lata prowadziłem, stronie o swoisko brzmiącej nazwie (bo często przez nas w codziennym słownictwie używanym zwrocie); bez przesady.
„Dowiedziałem się o ciekawym artykule z 1947 roku, opublikowanym w ?Głosie Wielkopolskim?, po tym jak Amerykanie znaleźli tajny memoriał Hitlera skierowany do Himmlera 4 marca 1944 roku.
Mam wrażenie, że tekst może okazać się ciekawy dla żywo interesujących się historią czytelników ?Bez przesady?.
Nawet nasz zaciekły wróg musiał przyznać, że inteligencji i sprytu nam nie brakuje. Oto opinia Hitlera o Polakach: Czytaj dalej
Nie angażować się w konflikt na Ukrainie.
Od samego początku konfliktu piszę o tym gdzie się da i mówię komu się da. Po żadnej ze stron nie stawajmy. Żadnej ze stron nie wspierajmy. W jakikolwiek sposób. Żadnej ze stron nie atakujmy. Nic nam to nie da – to nie nasz problem, nie nasza broszka, nie nasze interesy. Bez względu co się mówi, co się obiecuje, czym się grozi – to manipulacja aby bardziej mentalnie nas zaangażować. Stawanie po stronie wspieranej przez nacjonalistów, którzy nie chcą wyrzec się etosu banderowskiego (OUN-UPA), bardziej lub mniej jawnie (odcięcie się od etosu byłoby zburzeniem wszystkich pomników dowódców i ideologów tych zbrodniczych organizacji- nic takiego nie następuje), nie jest raczej dobrym angażem dla naszych interesów. Z kolei wspieranie Rosjan, poniekąd słusznie walczących na wschodzie Ukrainy o swoje prawa do mówienia chociażby we własnym języku, też nie wydaje się dobrym pomysłem – z uwagi na wspierającego ich władcę Rosji, Pana Putina, który jednak służył komunistycznej zmorze. Dobrych wspomnień po tych czasach nie mamy.
Najlogiczniejsze w tej sytuacji, a tym samym pokazujące naszą niezależność jest nabranie wody w usta i udawanie że nie wiemy co się dzieje na wschodzie, przynajmniej tak długo, jak długo się da (nie oznacza to, że nie mamy wspierać naszych rodaków na Ukrainie wszelkimi możliwymi sposobami.
A więc – maksymalny dystans polityczny. Czy tego nie widzą rządzący w Polsce?

